2018-02-21 @ 12:00

Tartaq widział The Shape of Water

rybol

Guillermo del Toro zastąpił w moim serduszku miejsce kiedyś zajmowane przez Tima Burtona (który skończył się w 1999 roku!). Uwielbiam te teatralne scenografie, kostiumy, muzykę i galerie “potworów”. Nie inaczej jest i w tym wypadku.

Kształt wody to bajka i z takim nastawieniem trzeba do tego filmu podejść. Próba rozkładania na czynniki pierwsze założeń scenariusza może przyprawić o zawrót głowy. Tłem są co prawda Stany Zjednoczone Ameryki w czasie Zimnej Wojny, ale też pokazane przez pryzmat nostalgicznej wizji idyllicznej Ameryki baby boomers. Akcja ma miejsce na pewno po 62 roku bo postaci wspominają o kryzysie kubańskim. Nie wiem też czy narrator mówiący o schyłku panowania “młodego księcia” nie ma na myśli John F. Kennedyego którego zastrzelono w 63 roku? Strzelam więc (żart niezamierzony) że akcja ma miejsce na przełomie września i października 1963 roku. To o tyle istotne, że czas (Zimnej Wojny) dyktuje zachowanie bohaterów.

Tajemnica poliszynela jest, ze główny wątek filmu to relację głównej bohaterki (sprzątaczki) z rybolem (obiektem badań laboratorium w którym przyszło naszej bohaterce sprzątać). To właśnie Zimna Wojna i wyścig w drodze na księżyc sprawiają, że tęgie mmysły pracujące pod presją czasu próbują jak najszybciej dowiedzieć się jak najwięcej o naszym rybolu. Niestety ze szkodą dla niego. Sprzątaczka wydaje się być jedyną osobą która dostrzega w rybolu coś więcej niż obiekt badań. Okoliczności gwarantują zarówno osobisty i intymny wątek miłosny oraz ten zimnowojenny szpiegowski budujący ciągłe napięcie. Film przez moment nie nudzi.

Film jest piękny. Bez dwóch zdań piękny! Najprościej byłoby napisać, że scenografie są charakterystyczne i typowe dla tych z filmów del Toro. Przywodzą na myśl “Miasto zaginionych dzieci”, “Dark City” czy BioShocka przez wzgląd na motyw wody. Mieszanka zapyziałych popłuczyny po art deco i sztuki nowoczesnej środka wieku.

Sally Hawkins jest urocza, a fakt, że gra niemowę tylko potęguje efekt. Szczególnie poruszające są sceny gdy próbuje oddać emocje przy miganiu. Richard Jenkins, Michael Shannon i Octavia Spencer tworzą wspaniałe kreacje drugoplanowe. Na wyróżnienie zasługuje Michael Stuhlbarg. Doug Jones jako rybol bardzo dobry. To człowiek instytucja i mało kto potrafi się tak ruszać w gumowym kostiumie.

Bardzo mi się podobała ścieżka dźwiękowa. Na tyle, że muszę ją przesłuchać jeszcze raz. Pochwała należy się zarówno oryginalnym kompozycją jak i wybranym utworom z epoki. Czasem tekst piosenek albo audycja w radiu/tv wydają się mówić za główną bohaterkę. Chyba celowy zabieg.

Gorąco polecam Kształt Wody na poprawę humoru.

5 jajek na twardo na 5 możliwych.