2018-08-04 @ 05:00

12 gier na nowy rok - Octopath Traveler

Octopath Traveler

Stało się. Nie dałem rady dłużej czekać i postanowiłem, że w sierpniu spróbuję czegoś czego dawno nie praktykowałem, jRPG’a w 16-bitowej oprawie.

Trochę naciągam, ale fakt jest taki, że japońskie gry fabularne to nie jest coś co konsumuję często. Jednak Octopath Travelera śledzę praktycznie od momentu jego ogłoszenia i wbrew tego co sądzą fani Bravely Default czy starych “Finali”, bardzo podoba mi się to jak skonstruowane jest najnowsze dziecko Square Enix.

Brak tak bardzo uwielbianej “dramy” i interakcji pomiędzy postaciami jest dla mnie czymś co finalnie zdecydowało o zakupie. W Xenoblade Chronicles czy Fire Emblem umierałem z nudów przeklikując się pomiędzy kolejnymi dialogami, które nawiązywali między sobią bohaterowie. Tutaj, mogę skupić się na eksploracji świata i walce, która jest po prostu genialna w swej prostocie. Idzie ją zrozumieć w kilka minut, a nadal oferuje przepotężny wachlarz możliwości. Po kilkunastu godzinach, ani jedno losowe spotkanie z potworami nie powoduje u mnie znużenia.

Główne historyjki, które przychodzi nam poznać, są interesujące. Jest ich osiem, możemy je poznawać w dowolnej kolejności. Nie trzeba się zajmować wszystkimi, po prostu wybierzecie sobie te, na które będziecie mieli ochotę. Nie interesuje Was zemsta wojownika? Macie gdzieś piskliwą handlarkę ziółkami? No to usadzicie ich na rozpikselowanych dupkach w tawernie i pójdziecie rozkminiać co innego. W podróż zabierzecie te postacie, które Wam pasują. Praktycznie nie ma tu złej kombinacji. Bardzo mi się takie rozwiązanie podoba.

Gra nie wydaje się być ultra długa, ale perfekcjoniści chcący poznać każdy zakamarek świata powinni przygotować się na wędrówkę ocierającą się o trzycyfrową liczbę godzin. Casuale mogą spokojnie obciąć tę liczbę o połowę.

Niezdecydowanym polecam demo, więcej o grze również w 196 odcinku naszego podcastu.

Mike